Selena
Już tydzień tu jestem. Nie mogę przestać myśleć o Shawnie. Tak bardzo za nim tęsknie.
Za nim, przyjaciółmi, za Joe.
No właśnie. Joe dzisiaj tutaj przyjeżdża.
Ciocia mu powiedziała. Nie miałam jej tego za złe.
Shawn codziennie dzwoni kilkadziesiąt razy.
Nie wspomnę o Demi czy Van.
Ale ja boję się wrócić.
Boję się ojca.
Boję się, że Shawn mi nie wybaczy, że tak zniknęłam.
No właśnie Shawn.
Chciałam, żeby żył beze mnie.
Ale od Joe wiem, że odpuścił ostatni tydzień nauki. Wygląda jak wrak człowieka, stał się agresywny, unika wszystkich.
To wszystko moja wina.
Ja też nie potrafię bez niego żyć.
Bardzo, bardzo mi go brakuje.
Ale nie chcę, żeby wiedział o tym co dzieję się w moim domu, nie chcę go mieszać w tą chorą sytuację.
O 16 przyjechał Joe. Zjedliśmy posiłek i zabrałam go do pokoju.
- Selena, dlaczego to zrobiłaś?
- Pamiętasz jak poszłam pomóc Shawn'owi z Anną?
- Mhm, więc co tam się stało? On ci coś zrobił?!
- Nie, nie Joe. Wtedy jakoś mnie przytulił i dotchnął moich pleców, barków. Ja nie wytrzymałam z bólu i wtedy do zrozumiałam. Nie chcę, żeby on wiedział o tym co dzieję się w domu, nie chcę go w to wszystko mieszać..- wybuchłam płaczem a Joe mnie przytulił.
- Słuchaj.. Siedzę w tym domu dla ciebie. Zostało ci tylko pół roku do 18. Wtedy od razu się wyprowadzisz. Mam mieszkanie, zamieszkasz ze mną. Tylko musisz wytrzymać te 6 miesięcy. Proszę Selly.. Wróć, on ciebie potrzebuje, wszystko zrozumie. Mimo wszystko on naprawdę jest dojrzały, zrozumie to i będziesz miała w nim oparcie. Chcesz go zastawić? Demi, Van, Justina, Chazza też? Wróć. Już jutro zakończenie. Przecież mieliście jechać nad to jezioro. Nie musisz od razu im wszystkim mówić o tym co się dzieję. Wystarczy Shawn, bo jest ci najbliższy tak?
- Kocham cię Joe.
- Ja ciebie też siostrzyczko.
Mój brat wyjechał o 20. Obejrzałam z ciocią film i poszłam spać. Ale cały czas miałam w głowie słowa Joe. On chyba miał rację...
Obudził mnie telefon. Bez zastanowienia odebrałam.
- Halo?
- Selena? Wreszcie, ja tak długo... Dlaczego nie odbierałaś? Dlaczego zniknęłaś?
- Justin.. Jestem u cioci.. Ale proszę ciebie, nie mów nikomu, szczególnie..- przerwał mi.
- Shawn nie jest już tym Shawn'em. Ciebie nie ma tylko 10 dni, a on jest wrakiem człowieka, chodzi jak jakiś zombie. Jest z nim źle. To samo z Demi, Van.. Ze mną..
- Justin, obiecaj, że nikomu nie powiesz! Proszę ciebie...
- Dlaczego wyjechałaś?
- Musiałam wszystko przemyśleć.. Obiecaj mi..
- Pod jednym warunkiem.
- Tak?
- Już w niedzielę wyjeżdżamy, jutro zakończenie. Musisz wrócić Selly, musisz.
- Daj mi jeszcze trochę czasu...
- Dobrze.. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Rozłączyłam się.
Oni wszyscy mają rację, popełniłam błąd...
czwartek, 25 sierpnia 2016
3. "Znajdę ją"
Siedzę w autobusie do Toronto.
Postanowiłem, że pomieszkam trochę u mojej matki chrzestnej. Mojej jedynej rodziny, nie licząc Joe.
Wcześniej oczywiście się pytałam jej o zgodę, od razu się zgodziła. Wiedziała jaki jest mój ojciec.
Cały czas myślałam o Shawnie. Tak po prostu go zostawiłam. Skrzywdziłam go jeszcze bardziej.
Ale teraz będzie mógł zacząć na nowo z kimś innym.
Dostałam sms-a. Szybko go otworzyłam.
Od: Shawny <3
Selena, proszę ciebie... Nie zostawiaj mnie w takiej sytuacji...
Czy coś robiłem źle?
Zraniłem ciebie?
Kocham cię... Na zawsze...
To ja to spieprzyłam Shawn! Ja! Tylko ja jestem temu winna.
Już od godziny jestem u cioci. Wszystko jej opowiedziałam.
Stwierdziła, że powinnam trochę się od tego odciąć, ale wyjaśnić wszystko chłopakowi.
Ale to nie jest takie proste...
Nie chcę go w to mieszać, wolę żeby był szczęśliwy, nawet beze mnie..
Następnego dnia wstałam w fatalnym nastroju. Moja twarz była opuchnięta od płaczu.
Wzięłam prysznic, ubrałam się i pomalowałam.
Dzisiaj pomogę cioci w jej sklepie odzieżowym.
Jechałyśmy autem i ciocia w skrócie próbowała wyjaśnić mi co, gdzie jest.
Już minęło nam 6 godzin pracy.
- Bardzo dobrze się spisałaś.
- Dziękuję ciociu, ale jeszcze dwie godziny tak?
- Myślałam, że zamknięty teraz i pójdziemy na jakieś zakupy co?
- Dobrze.
Tak bardzo nie chciałam nigdzie wychodzić, ale dla cioci to zrobię.
Shawn
Nie ma jej tylko jednego dnia, a ja już nie daję rady.
W domu jej nie ma, Joe nie ma pojęcia gdzie jest.
Demi i Van też nic nie wiedzą.
Nawet Justin i Chazz.
Zniknęła bez słowa?
Ale gdzieś musi być.
Znajdę ją.
Nie dam sobie bez niej rady.
Kocham ją i jest całym moim światem.
- Shawn, dalej wstawaj, Shawn...- czułem jak ktoś mnie szturcha.
Otworzyłem i zobaczyłem mamę.
- Co?
- Już 7.20, nie zdążysz do szkoły Shawn.
- Nigdzie nie idę.
- Jak to nie idziesz?
- Źle się czuję.
- Echh.. No dobrze. Jakby coś się działo to dzwoń.
- A co z Ann?
- Jadę do lekarza, więc zawiozę ją do babci. Będziemy tak za trzy godziny.
- Dobra.
Płakałem, tak płakałem.
Moja malutka Selly zniknęła.
Ale ja naprawdę nie odpuszczę, znajdę ją.
Postanowiłem, że pomieszkam trochę u mojej matki chrzestnej. Mojej jedynej rodziny, nie licząc Joe.
Wcześniej oczywiście się pytałam jej o zgodę, od razu się zgodziła. Wiedziała jaki jest mój ojciec.
Cały czas myślałam o Shawnie. Tak po prostu go zostawiłam. Skrzywdziłam go jeszcze bardziej.
Ale teraz będzie mógł zacząć na nowo z kimś innym.
Dostałam sms-a. Szybko go otworzyłam.
Od: Shawny <3
Selena, proszę ciebie... Nie zostawiaj mnie w takiej sytuacji...
Czy coś robiłem źle?
Zraniłem ciebie?
Kocham cię... Na zawsze...
To ja to spieprzyłam Shawn! Ja! Tylko ja jestem temu winna.
Już od godziny jestem u cioci. Wszystko jej opowiedziałam.
Stwierdziła, że powinnam trochę się od tego odciąć, ale wyjaśnić wszystko chłopakowi.
Ale to nie jest takie proste...
Nie chcę go w to mieszać, wolę żeby był szczęśliwy, nawet beze mnie..
Następnego dnia wstałam w fatalnym nastroju. Moja twarz była opuchnięta od płaczu.
Wzięłam prysznic, ubrałam się i pomalowałam.
Dzisiaj pomogę cioci w jej sklepie odzieżowym.
Jechałyśmy autem i ciocia w skrócie próbowała wyjaśnić mi co, gdzie jest.
Już minęło nam 6 godzin pracy.
- Bardzo dobrze się spisałaś.
- Dziękuję ciociu, ale jeszcze dwie godziny tak?
- Myślałam, że zamknięty teraz i pójdziemy na jakieś zakupy co?
- Dobrze.
Tak bardzo nie chciałam nigdzie wychodzić, ale dla cioci to zrobię.
Shawn
Nie ma jej tylko jednego dnia, a ja już nie daję rady.
W domu jej nie ma, Joe nie ma pojęcia gdzie jest.
Demi i Van też nic nie wiedzą.
Nawet Justin i Chazz.
Zniknęła bez słowa?
Ale gdzieś musi być.
Znajdę ją.
Nie dam sobie bez niej rady.
Kocham ją i jest całym moim światem.
- Shawn, dalej wstawaj, Shawn...- czułem jak ktoś mnie szturcha.
Otworzyłem i zobaczyłem mamę.
- Co?
- Już 7.20, nie zdążysz do szkoły Shawn.
- Nigdzie nie idę.
- Jak to nie idziesz?
- Źle się czuję.
- Echh.. No dobrze. Jakby coś się działo to dzwoń.
- A co z Ann?
- Jadę do lekarza, więc zawiozę ją do babci. Będziemy tak za trzy godziny.
- Dobra.
Płakałem, tak płakałem.
Moja malutka Selly zniknęła.
Ale ja naprawdę nie odpuszczę, znajdę ją.
środa, 24 sierpnia 2016
2. "Nie chcę cię ranić"
- Selly mam jeszcze jedną wieeeeelką prośbę.- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, dając mu do zrozumienia, że ma mówić.- Czy mogłabyś tutaj zostać na noc? Boję się, że znowu zacznie płakać, a ja sobie nie poradzę..- podrapał się po karku. W jego głosie słyszałam nutę nadziei.
- Wiesz, jutro rano mam paznokcie, później idę do fryzjera, jakiś shopping a później spotykam się z takim gostkiem. A dzisiaj zostaje tutaj z moim chłopakiem i pilnuje jego siostry, z którą nie daje sobie rady.
- Poczekaj, jakim gostkiem?
- Poznałam takiego w galerii. Pracuje jako model. A co?
- Żartujesz?
- Nie, mówię prawdę durniu.- szturchnęłam go.
- Bolało.
- Trudno. A dasz mi jakieś rzeczy, bo nie mam w czym spać?
- A bielizna?
- Shawn.- skarciłam go wzrokiem.
- No już, już..- uniósł ręce w geście obronnym i ruszyliśmy na górę. Shawn dał swoją koszulkę.
- Dziękuję.
Powędrowałam do łazienki. Shawn miał tylko męskie żele pod prysznic. No w sumie, Selena, po co mu damskie?
Po ubraniu "piżamy" w postaci bluzki Shawna i mojej bielizny (zawsze nosiłam zapasowam w torebce, no wiecie...) wróciłam do chłopaka.
- Gdzie śpię?
- Chcesz u mnie, czy tam gdzie mała?
- Może położymy się tak gdzie Ann, żeby być przy niej.
- To mogę z tobą?- wydawał się zdziwiony.
- Tak.
Po dwóch godzinach oglądania jakieś komedii poszliśmy się położyć.
Wtuliłam się w tors Shawna i od razu zasnęłam.
Obudził mnie ponownie płacz małej.
Shawn starał się ją jakoś uspokoić.
- Shawny?- szepnęłam a on się odwrócił. Wstałam i podeszłam do niego.- Weź tą rękę trochę wyżej- wskazałam mu, jak ma ją trzymać.- I teraz ją trochę kołysz.
Po chwili mała zasnęła.
- Dziękuję.
- Przestań.- wtuliłam się niego.
Położył dłoń na moim barku na co ja syknęłam z bólu.
- Coś się stało?
- N-nie.
Wybiegłam. Pobiegłam do pierwszego, lepszego pokoju i zamknęłam drzwi, osuwając się po nich.
Dlaczego? Dlaczego on mi robi?
Nie jest niczego świadomy. Nie chcę go w to mieszać. Nie chcę, żeby musiał patrzeć, jak cierpię.
Nie chcę, żeby był nieszczęśliwy, chcę tylko jego szczęścia.
Łzy lały się ze mnie strumieniami, ale nie przejmowałam się tym. Tak bardzo chciałabym, żeby moja mama ze mną była... Tak cholernie bym tego chciało... Gdyby tutaj była wszystko byłoby dobrze.. Wszystko...
- Kochanie, otwórz.. Proszę cię... Powiedz mi co się stało.. Co zrobiłem źle..
Nic złego nie zrobiłeś Shawn, nic złego.
- Skarbie.. Proszę..
Usłyszałam, że również osuwa się po drzwiach.
Obudziły mnie promienie słoneczne. Zobaczyłam, że spałam oparta o drzwi. Powoli je otworzyłam. To co zobaczyłam było straszne. Shawn spał pod drzwiami. Przeze mnie.
Poszłam do małej i zobaczyłam, że sama do siebie gaworzy, jeśli można tak to nazwać.
Zrobiłam jej mleko i ją nakarmiłam.
Ubrałam szybko swoje rzeczy. Koszulkę Shawna schowałam do mojej torebki.
Zeszłam do kuchni gdzie znalazłam kartki i długopis. Napisałam na jednej, dużymi literami.
"Nakarmiłam małą i dalej zasnęła" powiesiłam ją na lodówce.
Teraz wzięłam się za pisanie tej drugiej, to będę słowa, które będą dla mnie najtrudniejsze.
" Shawn...
Kocham ciebie, jesteś dla mnie wszystkim, ale...
Shawny ja muszę odejść. Nie chcę cię ranić, dużo ukrywam, nie byłam z tobą szczera.
Nie zasługiwałam, nie zasługuje i nie będę na ciebie zasługiwać.
Wiem, że beze mnie będziesz szczęśliwszy. Uwierz, że znajdziesz dziewczynę, która będzie ode mnie lepsze, da ci więcej, nie będzie przed tobą nic ukrywała w przeciwieństwie do mnie.
Przepraszam.
Bardzo cię przepraszam.
Ja dopiero teraz zrozumiałam, że nie mogę ciebie tak ranić...
Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz...
Kocham cię.
Na zawsze...
Selly"
Cała we łzach opuściłam dom państwa Mendes.
Odeszłam bez słowa.
- Wiesz, jutro rano mam paznokcie, później idę do fryzjera, jakiś shopping a później spotykam się z takim gostkiem. A dzisiaj zostaje tutaj z moim chłopakiem i pilnuje jego siostry, z którą nie daje sobie rady.
- Poczekaj, jakim gostkiem?
- Poznałam takiego w galerii. Pracuje jako model. A co?
- Żartujesz?
- Nie, mówię prawdę durniu.- szturchnęłam go.
- Bolało.
- Trudno. A dasz mi jakieś rzeczy, bo nie mam w czym spać?
- A bielizna?
- Shawn.- skarciłam go wzrokiem.
- No już, już..- uniósł ręce w geście obronnym i ruszyliśmy na górę. Shawn dał swoją koszulkę.
- Dziękuję.
Powędrowałam do łazienki. Shawn miał tylko męskie żele pod prysznic. No w sumie, Selena, po co mu damskie?
Po ubraniu "piżamy" w postaci bluzki Shawna i mojej bielizny (zawsze nosiłam zapasowam w torebce, no wiecie...) wróciłam do chłopaka.
- Gdzie śpię?
- Chcesz u mnie, czy tam gdzie mała?
- Może położymy się tak gdzie Ann, żeby być przy niej.
- To mogę z tobą?- wydawał się zdziwiony.
- Tak.
Po dwóch godzinach oglądania jakieś komedii poszliśmy się położyć.
Wtuliłam się w tors Shawna i od razu zasnęłam.
Obudził mnie ponownie płacz małej.
Shawn starał się ją jakoś uspokoić.
- Shawny?- szepnęłam a on się odwrócił. Wstałam i podeszłam do niego.- Weź tą rękę trochę wyżej- wskazałam mu, jak ma ją trzymać.- I teraz ją trochę kołysz.
Po chwili mała zasnęła.
- Dziękuję.
- Przestań.- wtuliłam się niego.
Położył dłoń na moim barku na co ja syknęłam z bólu.
- Coś się stało?
- N-nie.
Wybiegłam. Pobiegłam do pierwszego, lepszego pokoju i zamknęłam drzwi, osuwając się po nich.
Dlaczego? Dlaczego on mi robi?
Nie jest niczego świadomy. Nie chcę go w to mieszać. Nie chcę, żeby musiał patrzeć, jak cierpię.
Nie chcę, żeby był nieszczęśliwy, chcę tylko jego szczęścia.
Łzy lały się ze mnie strumieniami, ale nie przejmowałam się tym. Tak bardzo chciałabym, żeby moja mama ze mną była... Tak cholernie bym tego chciało... Gdyby tutaj była wszystko byłoby dobrze.. Wszystko...
- Kochanie, otwórz.. Proszę cię... Powiedz mi co się stało.. Co zrobiłem źle..
Nic złego nie zrobiłeś Shawn, nic złego.
- Skarbie.. Proszę..
Usłyszałam, że również osuwa się po drzwiach.
Obudziły mnie promienie słoneczne. Zobaczyłam, że spałam oparta o drzwi. Powoli je otworzyłam. To co zobaczyłam było straszne. Shawn spał pod drzwiami. Przeze mnie.
Poszłam do małej i zobaczyłam, że sama do siebie gaworzy, jeśli można tak to nazwać.
Zrobiłam jej mleko i ją nakarmiłam.
Ubrałam szybko swoje rzeczy. Koszulkę Shawna schowałam do mojej torebki.
Zeszłam do kuchni gdzie znalazłam kartki i długopis. Napisałam na jednej, dużymi literami.
"Nakarmiłam małą i dalej zasnęła" powiesiłam ją na lodówce.
Teraz wzięłam się za pisanie tej drugiej, to będę słowa, które będą dla mnie najtrudniejsze.
" Shawn...
Kocham ciebie, jesteś dla mnie wszystkim, ale...
Shawny ja muszę odejść. Nie chcę cię ranić, dużo ukrywam, nie byłam z tobą szczera.
Nie zasługiwałam, nie zasługuje i nie będę na ciebie zasługiwać.
Wiem, że beze mnie będziesz szczęśliwszy. Uwierz, że znajdziesz dziewczynę, która będzie ode mnie lepsze, da ci więcej, nie będzie przed tobą nic ukrywała w przeciwieństwie do mnie.
Przepraszam.
Bardzo cię przepraszam.
Ja dopiero teraz zrozumiałam, że nie mogę ciebie tak ranić...
Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz...
Kocham cię.
Na zawsze...
Selly"
Cała we łzach opuściłam dom państwa Mendes.
Odeszłam bez słowa.
1. "Baby"
Selena
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Zbiegłam na dół.
- Co ty w ogóle sobie myślisz?! To, że jesteś pełnoletni nie znaczy, że możesz mi mówić jak mam się zachowywać! Już ja ci pokażę!- usłyszałam trzask butelki.
- Zostaw go!- krzyczałam, gdy widziałam jak mój własny ojciec bije Joe.- Zostaw go!
Joe nie reagował. Pozwalał mu na to.
Dlaczego?
Dlaczego?!
Podbiegłam do niego i próbowałam go jakoś odciągnąć od brata, ale jego ciosy przeniosły się na mnie.
Rzucił mnie na podłogę i zaczął kopać.
Joe tym razem zareagował i odciągnął ojca.
Pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Z moich oczy płynęły słone łzy.
Dlaczego to spotkało akurat nas?!
Co złego zrobiłam?!
Gdy moja mama jeszcze żyła wszystko się układało. Byliśmy szczęśliwą rodziną.
Zmarła trzy lata temu na raka i od tej pory wszystko zaczęło się walić.
Mój tata ma własną kancelarię prawniczą, to śmieszne, że ktoś kto znęca się nad rodziną, pomaga ofiarom przemocy...
Nie ma dnia, żeby mnie nie uderzył, nie ma dnia, żeby na mnie nie krzyczał.
Joe, mój starszy brat, podczas gdy tata go bije nic nie robi.
Dlaczego? Ponieważ twierdzi, że nie podniesie ręki na własnego rodzica.
A ja? Ja nic nie zrobię, bo nie mam tyle siły.
Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, który sygnalizował, że dostałam wiadomość.
Od: Shawny <3
Hej Selly :) Mam ogroooooomną prośbę. Moi rodzice wyjechali na weekend i zostawili mi Annie pod opiekę, a ona cały czas płaczę i nie wiem co zrobić. Pomożesz mi? :/
Uśmiechnęłam się. I od razu odpisałam.
Do: Shawny <3
Jasne, będę za jakąś godzinkę ;)
Jestem z Shawnem już rok. Naprawdę jesteśmy szczęśliwi, wiem, że mogę mu ufać, ale on nie wie o sytuacji, która dzieje się w moim domu. Nie chcę go obarczać moimi problemami.
Wstałam i wyjęłam z szafy długie, czarne jeansy, pomimo tego, że jest ciepło, ale muszę zakryć siniaki. Do tego dobrałam białą bluzkę, na którą narzuciłam czarną ramoneskę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Pod oczy nałożyłam korektor, by nie było widać sińców.
Spojrzałam na zegarek- 17.34. Wzięłam torebkę i poszłam do pokoju Joe.
- Hej...- zobaczyłam, że jednak śpi, więc musiałam iść do Shawna na pieszo.
Wyszłam z domu tak, aby tata nie zauważył.
Po 10 minutach byłam pod domem mojego chłopaka. Otworzył mi trzymając na rękach pół roczną dziewczynkę.
- Ja kompletnie nie daję rady...- widziałam w jego oczach smutek.
- Ochh poczekaj, rozbiorę się.
Weszliśmy do salonu i wzięłam Annie na ręce.
- Co jest kochanie? Coś cię boli?- uśmiechałam się do malutkiej.
Po chwili trochę się uspokoiła.
- Jadło coś?- spytałam się go.
- T-tak. Dawałem jej mleko.
- Kiedy?
- Jakieś 20 minut temu.
Cały czas kołysałam dziewczynkę.
- Annie.. Shhh... Już dobrze...
Po pół godzinie siostra Shawna zasnęła mi na rękach. Zaniosłam ją do łóżeczka i jeszcze chwilę przy niej stałam, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku.
Naglę Shawn objął mnie od tyłu i położył dłonie na moich biodrach.
- Dziękuję... Gdyby nie ty nie dałbym sobie rady.- wyszeptał mi do ucha.
- Nie ma sprawy.
- Wspaniale się nią opiekujesz.
- Przestań, po prostu miałeś mało cierpliwości nerwusku.
- Nie, ty po prostu umiesz zajmować się nią lepiej niż ja. Ile razy już mi przy niej pomogłaś? Jestes wspaniała.
- Kocham cię.
- Ja ciebie mocniej.
Wróciliśmy do salonu.
Już godzinę oglądaliśmy jakieś durne seriale w telewizji i nabijaliśmy się z tego.
- Wiesz, fajnie było gdybyśmy kiedyś też mieli takie dziecko, może chłopca, albo dziewczynkę, bo byłaby córeczką tatusia.
Zamarłam gdy Shawn to powiedział. Dzieci? Owszem, ale jeszcze nie teraz. Mamy dopiero po 17 lat.
- Wiesz, Shawny, ale..-nie pozwolił mi dokończyć.
- Przepraszam, to było głupie.- podrapał się go karku.
- Nie było, ale... Kiedyś, może za kilka lat, ale teraz jesteśmy za młodzi.
Na jego twarzy zagościł uśmiech.
Przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
Obudził mnie płacz małej. Nie leżałam w salonie. Podniosłam się i zobaczyłem, że leżę w łóżku Justina. Przeciągnęłam się i ruszyłam za dźwiękiem. Znalazłam Justina w łazience, próbował wykąpać Annie.
Ten widok był bardzo śmieszny. Wszystko wokół było mokre, a na podłodze woda pływałam.
- Pomóc ci?
- Proszę...
Najpierw starałam się uspokoić małą a później obmyłam jej ciało.
Położyłam ją na łóżku rodziców Justina i wytarłam. Nasmarowałam ją oliwką i ubrałam w piżamkę.
- Posprzątałem łazienkę i zostaniesz z nią, a ja tylko pójdę zrobić mleko?
- Jasne, idź.
Shawn po chwili wrócił z butelką wypełnianą mlekiem.
Zeszłam na dół.
Usypia ją już dobre 30 minut. Nie płacze, nic nie słychać.
Postanowiłam, że pójdę zobaczyć czy coś się czasem nie stało.
Stanęłam w drzwiach.
Shawn trzymał malutką na rękach i jej śpiewał. To był cudowny łez.
Moje oczy się zaszkliły.
Wyglądał tak słodko.
Położył małą w łóżeczku.
Odwrócił się i mnie zobaczył.
- Nie wiedziałem, że tu jesteś.
- I jednak sobie poradziłeś.- powiedziałam z uśmiechem, ignorując to co wcześniej powiedział.
Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
Gdy tylko przeszedł przez drzwi prowadzące do ogrodu, wiedziałam od razu co chciał zrobić.
- Nawet nie...
Nie zdążyłam nawet dokończyć, bo już byliśmy z basenie.
Byliśmy bardzo blisko siebie, właściwie nie było między nami luki.
Wpił się w moje usta i namiętnie mnie całował. Oddawałam pocałunki.
Shawn podciągnął moją koszulkę do góry.
- Zimno mi.- przerwałam mu.
- Dobrze, chodź.
Wróciliśmy do domu.
- Selly mam jeszcze jedną wieeeeelką prośbę.
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Zbiegłam na dół.
- Co ty w ogóle sobie myślisz?! To, że jesteś pełnoletni nie znaczy, że możesz mi mówić jak mam się zachowywać! Już ja ci pokażę!- usłyszałam trzask butelki.
- Zostaw go!- krzyczałam, gdy widziałam jak mój własny ojciec bije Joe.- Zostaw go!
Joe nie reagował. Pozwalał mu na to.
Dlaczego?
Dlaczego?!
Podbiegłam do niego i próbowałam go jakoś odciągnąć od brata, ale jego ciosy przeniosły się na mnie.
Rzucił mnie na podłogę i zaczął kopać.
Joe tym razem zareagował i odciągnął ojca.
Pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Z moich oczy płynęły słone łzy.
Dlaczego to spotkało akurat nas?!
Co złego zrobiłam?!
Gdy moja mama jeszcze żyła wszystko się układało. Byliśmy szczęśliwą rodziną.
Zmarła trzy lata temu na raka i od tej pory wszystko zaczęło się walić.
Mój tata ma własną kancelarię prawniczą, to śmieszne, że ktoś kto znęca się nad rodziną, pomaga ofiarom przemocy...
Nie ma dnia, żeby mnie nie uderzył, nie ma dnia, żeby na mnie nie krzyczał.
Joe, mój starszy brat, podczas gdy tata go bije nic nie robi.
Dlaczego? Ponieważ twierdzi, że nie podniesie ręki na własnego rodzica.
A ja? Ja nic nie zrobię, bo nie mam tyle siły.
Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, który sygnalizował, że dostałam wiadomość.
Od: Shawny <3
Hej Selly :) Mam ogroooooomną prośbę. Moi rodzice wyjechali na weekend i zostawili mi Annie pod opiekę, a ona cały czas płaczę i nie wiem co zrobić. Pomożesz mi? :/
Uśmiechnęłam się. I od razu odpisałam.
Do: Shawny <3
Jasne, będę za jakąś godzinkę ;)
Jestem z Shawnem już rok. Naprawdę jesteśmy szczęśliwi, wiem, że mogę mu ufać, ale on nie wie o sytuacji, która dzieje się w moim domu. Nie chcę go obarczać moimi problemami.
Wstałam i wyjęłam z szafy długie, czarne jeansy, pomimo tego, że jest ciepło, ale muszę zakryć siniaki. Do tego dobrałam białą bluzkę, na którą narzuciłam czarną ramoneskę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Pod oczy nałożyłam korektor, by nie było widać sińców.
Spojrzałam na zegarek- 17.34. Wzięłam torebkę i poszłam do pokoju Joe.
- Hej...- zobaczyłam, że jednak śpi, więc musiałam iść do Shawna na pieszo.
Wyszłam z domu tak, aby tata nie zauważył.
Po 10 minutach byłam pod domem mojego chłopaka. Otworzył mi trzymając na rękach pół roczną dziewczynkę.
- Ja kompletnie nie daję rady...- widziałam w jego oczach smutek.
- Ochh poczekaj, rozbiorę się.
Weszliśmy do salonu i wzięłam Annie na ręce.
- Co jest kochanie? Coś cię boli?- uśmiechałam się do malutkiej.
Po chwili trochę się uspokoiła.
- Jadło coś?- spytałam się go.
- T-tak. Dawałem jej mleko.
- Kiedy?
- Jakieś 20 minut temu.
Cały czas kołysałam dziewczynkę.
- Annie.. Shhh... Już dobrze...
Po pół godzinie siostra Shawna zasnęła mi na rękach. Zaniosłam ją do łóżeczka i jeszcze chwilę przy niej stałam, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku.
Naglę Shawn objął mnie od tyłu i położył dłonie na moich biodrach.
- Dziękuję... Gdyby nie ty nie dałbym sobie rady.- wyszeptał mi do ucha.
- Nie ma sprawy.
- Wspaniale się nią opiekujesz.
- Przestań, po prostu miałeś mało cierpliwości nerwusku.
- Nie, ty po prostu umiesz zajmować się nią lepiej niż ja. Ile razy już mi przy niej pomogłaś? Jestes wspaniała.
- Kocham cię.
- Ja ciebie mocniej.
Wróciliśmy do salonu.
Już godzinę oglądaliśmy jakieś durne seriale w telewizji i nabijaliśmy się z tego.
- Wiesz, fajnie było gdybyśmy kiedyś też mieli takie dziecko, może chłopca, albo dziewczynkę, bo byłaby córeczką tatusia.
Zamarłam gdy Shawn to powiedział. Dzieci? Owszem, ale jeszcze nie teraz. Mamy dopiero po 17 lat.
- Wiesz, Shawny, ale..-nie pozwolił mi dokończyć.
- Przepraszam, to było głupie.- podrapał się go karku.
- Nie było, ale... Kiedyś, może za kilka lat, ale teraz jesteśmy za młodzi.
Na jego twarzy zagościł uśmiech.
Przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
Obudził mnie płacz małej. Nie leżałam w salonie. Podniosłam się i zobaczyłem, że leżę w łóżku Justina. Przeciągnęłam się i ruszyłam za dźwiękiem. Znalazłam Justina w łazience, próbował wykąpać Annie.
Ten widok był bardzo śmieszny. Wszystko wokół było mokre, a na podłodze woda pływałam.
- Pomóc ci?
- Proszę...
Najpierw starałam się uspokoić małą a później obmyłam jej ciało.
Położyłam ją na łóżku rodziców Justina i wytarłam. Nasmarowałam ją oliwką i ubrałam w piżamkę.
- Posprzątałem łazienkę i zostaniesz z nią, a ja tylko pójdę zrobić mleko?
- Jasne, idź.
Shawn po chwili wrócił z butelką wypełnianą mlekiem.
Zeszłam na dół.
Usypia ją już dobre 30 minut. Nie płacze, nic nie słychać.
Postanowiłam, że pójdę zobaczyć czy coś się czasem nie stało.
Stanęłam w drzwiach.
Shawn trzymał malutką na rękach i jej śpiewał. To był cudowny łez.
Moje oczy się zaszkliły.
Wyglądał tak słodko.
Położył małą w łóżeczku.
Odwrócił się i mnie zobaczył.
- Nie wiedziałem, że tu jesteś.
- I jednak sobie poradziłeś.- powiedziałam z uśmiechem, ignorując to co wcześniej powiedział.
Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
Gdy tylko przeszedł przez drzwi prowadzące do ogrodu, wiedziałam od razu co chciał zrobić.
- Nawet nie...
Nie zdążyłam nawet dokończyć, bo już byliśmy z basenie.
Byliśmy bardzo blisko siebie, właściwie nie było między nami luki.
Wpił się w moje usta i namiętnie mnie całował. Oddawałam pocałunki.
Shawn podciągnął moją koszulkę do góry.
- Zimno mi.- przerwałam mu.
- Dobrze, chodź.
Wróciliśmy do domu.
- Selly mam jeszcze jedną wieeeeelką prośbę.
piątek, 5 sierpnia 2016
Prolog
Z pozoru normalna, szczęśliwa nastolatka. Z pozoru.
To co dzieje się w jej domu jest straszne.
Mimo tego, że ma tylko 17 lat, przeszła bardzo dużo.
Ma wspierających przyjaciół: Demi, Vanessę, Justina, Charliego i Chazza, chłopaka, Shawna i kochającego brata, Joe.
Ale tylko ona, brat i Demi wiedzą o tym co dzieję się w ich domu.
Shawn, 17 latek, który ma dom, szczęśliwą rodzinę, dziewczynę, Selene i przyjaciół.
Niczego mu nie brakuje, ale ukrywa pewien sekret, który go niszczy.
Selena i Shawn. Para od roku. Myślą, że siebie znają, ale co, gdy okaże się, że jest inaczej?
Wybaczcie, ale nie jestem dobra w pisaniu prologów... :/ ale zapraszam do czytania!
To co dzieje się w jej domu jest straszne.
Mimo tego, że ma tylko 17 lat, przeszła bardzo dużo.
Ma wspierających przyjaciół: Demi, Vanessę, Justina, Charliego i Chazza, chłopaka, Shawna i kochającego brata, Joe.
Ale tylko ona, brat i Demi wiedzą o tym co dzieję się w ich domu.
Shawn, 17 latek, który ma dom, szczęśliwą rodzinę, dziewczynę, Selene i przyjaciół.
Niczego mu nie brakuje, ale ukrywa pewien sekret, który go niszczy.
Selena i Shawn. Para od roku. Myślą, że siebie znają, ale co, gdy okaże się, że jest inaczej?
Wybaczcie, ale nie jestem dobra w pisaniu prologów... :/ ale zapraszam do czytania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)