- Selly mam jeszcze jedną wieeeeelką prośbę.- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, dając mu do zrozumienia, że ma mówić.- Czy mogłabyś tutaj zostać na noc? Boję się, że znowu zacznie płakać, a ja sobie nie poradzę..- podrapał się po karku. W jego głosie słyszałam nutę nadziei.
- Wiesz, jutro rano mam paznokcie, później idę do fryzjera, jakiś shopping a później spotykam się z takim gostkiem. A dzisiaj zostaje tutaj z moim chłopakiem i pilnuje jego siostry, z którą nie daje sobie rady.
- Poczekaj, jakim gostkiem?
- Poznałam takiego w galerii. Pracuje jako model. A co?
- Żartujesz?
- Nie, mówię prawdę durniu.- szturchnęłam go.
- Bolało.
- Trudno. A dasz mi jakieś rzeczy, bo nie mam w czym spać?
- A bielizna?
- Shawn.- skarciłam go wzrokiem.
- No już, już..- uniósł ręce w geście obronnym i ruszyliśmy na górę. Shawn dał swoją koszulkę.
- Dziękuję.
Powędrowałam do łazienki. Shawn miał tylko męskie żele pod prysznic. No w sumie, Selena, po co mu damskie?
Po ubraniu "piżamy" w postaci bluzki Shawna i mojej bielizny (zawsze nosiłam zapasowam w torebce, no wiecie...) wróciłam do chłopaka.
- Gdzie śpię?
- Chcesz u mnie, czy tam gdzie mała?
- Może położymy się tak gdzie Ann, żeby być przy niej.
- To mogę z tobą?- wydawał się zdziwiony.
- Tak.
Po dwóch godzinach oglądania jakieś komedii poszliśmy się położyć.
Wtuliłam się w tors Shawna i od razu zasnęłam.
Obudził mnie ponownie płacz małej.
Shawn starał się ją jakoś uspokoić.
- Shawny?- szepnęłam a on się odwrócił. Wstałam i podeszłam do niego.- Weź tą rękę trochę wyżej- wskazałam mu, jak ma ją trzymać.- I teraz ją trochę kołysz.
Po chwili mała zasnęła.
- Dziękuję.
- Przestań.- wtuliłam się niego.
Położył dłoń na moim barku na co ja syknęłam z bólu.
- Coś się stało?
- N-nie.
Wybiegłam. Pobiegłam do pierwszego, lepszego pokoju i zamknęłam drzwi, osuwając się po nich.
Dlaczego? Dlaczego on mi robi?
Nie jest niczego świadomy. Nie chcę go w to mieszać. Nie chcę, żeby musiał patrzeć, jak cierpię.
Nie chcę, żeby był nieszczęśliwy, chcę tylko jego szczęścia.
Łzy lały się ze mnie strumieniami, ale nie przejmowałam się tym. Tak bardzo chciałabym, żeby moja mama ze mną była... Tak cholernie bym tego chciało... Gdyby tutaj była wszystko byłoby dobrze.. Wszystko...
- Kochanie, otwórz.. Proszę cię... Powiedz mi co się stało.. Co zrobiłem źle..
Nic złego nie zrobiłeś Shawn, nic złego.
- Skarbie.. Proszę..
Usłyszałam, że również osuwa się po drzwiach.
Obudziły mnie promienie słoneczne. Zobaczyłam, że spałam oparta o drzwi. Powoli je otworzyłam. To co zobaczyłam było straszne. Shawn spał pod drzwiami. Przeze mnie.
Poszłam do małej i zobaczyłam, że sama do siebie gaworzy, jeśli można tak to nazwać.
Zrobiłam jej mleko i ją nakarmiłam.
Ubrałam szybko swoje rzeczy. Koszulkę Shawna schowałam do mojej torebki.
Zeszłam do kuchni gdzie znalazłam kartki i długopis. Napisałam na jednej, dużymi literami.
"Nakarmiłam małą i dalej zasnęła" powiesiłam ją na lodówce.
Teraz wzięłam się za pisanie tej drugiej, to będę słowa, które będą dla mnie najtrudniejsze.
" Shawn...
Kocham ciebie, jesteś dla mnie wszystkim, ale...
Shawny ja muszę odejść. Nie chcę cię ranić, dużo ukrywam, nie byłam z tobą szczera.
Nie zasługiwałam, nie zasługuje i nie będę na ciebie zasługiwać.
Wiem, że beze mnie będziesz szczęśliwszy. Uwierz, że znajdziesz dziewczynę, która będzie ode mnie lepsze, da ci więcej, nie będzie przed tobą nic ukrywała w przeciwieństwie do mnie.
Przepraszam.
Bardzo cię przepraszam.
Ja dopiero teraz zrozumiałam, że nie mogę ciebie tak ranić...
Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz...
Kocham cię.
Na zawsze...
Selly"
Cała we łzach opuściłam dom państwa Mendes.
Odeszłam bez słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz