czwartek, 25 sierpnia 2016

4. "Odwiedziny"

Selena
Już tydzień tu jestem. Nie mogę przestać myśleć o Shawnie. Tak bardzo za nim tęsknie.
Za nim, przyjaciółmi, za Joe.
No właśnie. Joe dzisiaj tutaj przyjeżdża.
Ciocia mu powiedziała. Nie miałam jej tego za złe.
Shawn codziennie dzwoni kilkadziesiąt razy.
Nie wspomnę o Demi czy Van.

Ale ja boję się wrócić.
Boję się ojca.
Boję się, że Shawn mi nie wybaczy, że tak zniknęłam.

No właśnie Shawn.
Chciałam, żeby żył beze mnie.
Ale od Joe wiem, że odpuścił ostatni tydzień nauki. Wygląda jak wrak człowieka, stał się agresywny, unika wszystkich.
To wszystko moja wina.
Ja też nie potrafię bez niego żyć.
Bardzo, bardzo mi go brakuje.
Ale nie chcę, żeby wiedział o tym co dzieję się w moim domu, nie chcę go mieszać w tą chorą sytuację.

O 16 przyjechał Joe. Zjedliśmy posiłek i zabrałam go do pokoju.
- Selena, dlaczego to zrobiłaś?
- Pamiętasz jak poszłam pomóc Shawn'owi z Anną?
- Mhm, więc co tam się stało? On ci coś zrobił?!
- Nie, nie Joe. Wtedy jakoś mnie przytulił i dotchnął moich pleców, barków. Ja nie wytrzymałam z bólu i wtedy do zrozumiałam. Nie chcę, żeby on wiedział o tym co dzieję się w domu, nie chcę go w to wszystko mieszać..- wybuchłam płaczem a Joe mnie przytulił.
- Słuchaj.. Siedzę w tym domu dla ciebie. Zostało ci tylko pół roku do 18. Wtedy od razu się wyprowadzisz. Mam mieszkanie, zamieszkasz ze mną. Tylko musisz wytrzymać te 6 miesięcy. Proszę Selly.. Wróć, on ciebie potrzebuje, wszystko zrozumie. Mimo wszystko on naprawdę jest dojrzały, zrozumie to i będziesz miała w nim oparcie. Chcesz go zastawić? Demi, Van, Justina, Chazza też? Wróć. Już jutro zakończenie. Przecież mieliście jechać nad to jezioro. Nie musisz od razu im wszystkim mówić o tym co się dzieję. Wystarczy Shawn, bo jest ci najbliższy tak?
- Kocham cię Joe.
- Ja ciebie też siostrzyczko.

Mój brat wyjechał o 20. Obejrzałam z ciocią film i poszłam spać. Ale cały czas miałam w głowie słowa Joe. On chyba miał rację...
Obudził mnie telefon. Bez zastanowienia odebrałam.
- Halo?
- Selena? Wreszcie, ja tak długo... Dlaczego nie odbierałaś? Dlaczego zniknęłaś?
- Justin.. Jestem u cioci.. Ale proszę ciebie, nie mów nikomu, szczególnie..- przerwał mi.
- Shawn nie jest już tym Shawn'em. Ciebie nie ma tylko 10 dni, a on jest wrakiem człowieka, chodzi jak jakiś zombie. Jest z nim źle. To samo z Demi, Van.. Ze mną..
- Justin, obiecaj, że nikomu nie powiesz! Proszę ciebie...
- Dlaczego wyjechałaś?
- Musiałam wszystko przemyśleć.. Obiecaj mi..
- Pod jednym warunkiem.
- Tak?
- Już w niedzielę wyjeżdżamy, jutro zakończenie. Musisz wrócić Selly, musisz.
- Daj mi jeszcze trochę czasu...
- Dobrze.. Kocham cię.
- Ja ciebie też.

Rozłączyłam się.
Oni wszyscy mają rację, popełniłam błąd...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz