Selena
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Zbiegłam na dół.
- Co ty w ogóle sobie myślisz?! To, że jesteś pełnoletni nie znaczy, że możesz mi mówić jak mam się zachowywać! Już ja ci pokażę!- usłyszałam trzask butelki.
- Zostaw go!- krzyczałam, gdy widziałam jak mój własny ojciec bije Joe.- Zostaw go!
Joe nie reagował. Pozwalał mu na to.
Dlaczego?
Dlaczego?!
Podbiegłam do niego i próbowałam go jakoś odciągnąć od brata, ale jego ciosy przeniosły się na mnie.
Rzucił mnie na podłogę i zaczął kopać.
Joe tym razem zareagował i odciągnął ojca.
Pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Z moich oczy płynęły słone łzy.
Dlaczego to spotkało akurat nas?!
Co złego zrobiłam?!
Gdy moja mama jeszcze żyła wszystko się układało. Byliśmy szczęśliwą rodziną.
Zmarła trzy lata temu na raka i od tej pory wszystko zaczęło się walić.
Mój tata ma własną kancelarię prawniczą, to śmieszne, że ktoś kto znęca się nad rodziną, pomaga ofiarom przemocy...
Nie ma dnia, żeby mnie nie uderzył, nie ma dnia, żeby na mnie nie krzyczał.
Joe, mój starszy brat, podczas gdy tata go bije nic nie robi.
Dlaczego? Ponieważ twierdzi, że nie podniesie ręki na własnego rodzica.
A ja? Ja nic nie zrobię, bo nie mam tyle siły.
Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, który sygnalizował, że dostałam wiadomość.
Od: Shawny <3
Hej Selly :) Mam ogroooooomną prośbę. Moi rodzice wyjechali na weekend i zostawili mi Annie pod opiekę, a ona cały czas płaczę i nie wiem co zrobić. Pomożesz mi? :/
Uśmiechnęłam się. I od razu odpisałam.
Do: Shawny <3
Jasne, będę za jakąś godzinkę ;)
Jestem z Shawnem już rok. Naprawdę jesteśmy szczęśliwi, wiem, że mogę mu ufać, ale on nie wie o sytuacji, która dzieje się w moim domu. Nie chcę go obarczać moimi problemami.
Wstałam i wyjęłam z szafy długie, czarne jeansy, pomimo tego, że jest ciepło, ale muszę zakryć siniaki. Do tego dobrałam białą bluzkę, na którą narzuciłam czarną ramoneskę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Pod oczy nałożyłam korektor, by nie było widać sińców.
Spojrzałam na zegarek- 17.34. Wzięłam torebkę i poszłam do pokoju Joe.
- Hej...- zobaczyłam, że jednak śpi, więc musiałam iść do Shawna na pieszo.
Wyszłam z domu tak, aby tata nie zauważył.
Po 10 minutach byłam pod domem mojego chłopaka. Otworzył mi trzymając na rękach pół roczną dziewczynkę.
- Ja kompletnie nie daję rady...- widziałam w jego oczach smutek.
- Ochh poczekaj, rozbiorę się.
Weszliśmy do salonu i wzięłam Annie na ręce.
- Co jest kochanie? Coś cię boli?- uśmiechałam się do malutkiej.
Po chwili trochę się uspokoiła.
- Jadło coś?- spytałam się go.
- T-tak. Dawałem jej mleko.
- Kiedy?
- Jakieś 20 minut temu.
Cały czas kołysałam dziewczynkę.
- Annie.. Shhh... Już dobrze...
Po pół godzinie siostra Shawna zasnęła mi na rękach. Zaniosłam ją do łóżeczka i jeszcze chwilę przy niej stałam, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku.
Naglę Shawn objął mnie od tyłu i położył dłonie na moich biodrach.
- Dziękuję... Gdyby nie ty nie dałbym sobie rady.- wyszeptał mi do ucha.
- Nie ma sprawy.
- Wspaniale się nią opiekujesz.
- Przestań, po prostu miałeś mało cierpliwości nerwusku.
- Nie, ty po prostu umiesz zajmować się nią lepiej niż ja. Ile razy już mi przy niej pomogłaś? Jestes wspaniała.
- Kocham cię.
- Ja ciebie mocniej.
Wróciliśmy do salonu.
Już godzinę oglądaliśmy jakieś durne seriale w telewizji i nabijaliśmy się z tego.
- Wiesz, fajnie było gdybyśmy kiedyś też mieli takie dziecko, może chłopca, albo dziewczynkę, bo byłaby córeczką tatusia.
Zamarłam gdy Shawn to powiedział. Dzieci? Owszem, ale jeszcze nie teraz. Mamy dopiero po 17 lat.
- Wiesz, Shawny, ale..-nie pozwolił mi dokończyć.
- Przepraszam, to było głupie.- podrapał się go karku.
- Nie było, ale... Kiedyś, może za kilka lat, ale teraz jesteśmy za młodzi.
Na jego twarzy zagościł uśmiech.
Przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
Obudził mnie płacz małej. Nie leżałam w salonie. Podniosłam się i zobaczyłem, że leżę w łóżku Justina. Przeciągnęłam się i ruszyłam za dźwiękiem. Znalazłam Justina w łazience, próbował wykąpać Annie.
Ten widok był bardzo śmieszny. Wszystko wokół było mokre, a na podłodze woda pływałam.
- Pomóc ci?
- Proszę...
Najpierw starałam się uspokoić małą a później obmyłam jej ciało.
Położyłam ją na łóżku rodziców Justina i wytarłam. Nasmarowałam ją oliwką i ubrałam w piżamkę.
- Posprzątałem łazienkę i zostaniesz z nią, a ja tylko pójdę zrobić mleko?
- Jasne, idź.
Shawn po chwili wrócił z butelką wypełnianą mlekiem.
Zeszłam na dół.
Usypia ją już dobre 30 minut. Nie płacze, nic nie słychać.
Postanowiłam, że pójdę zobaczyć czy coś się czasem nie stało.
Stanęłam w drzwiach.
Shawn trzymał malutką na rękach i jej śpiewał. To był cudowny łez.
Moje oczy się zaszkliły.
Wyglądał tak słodko.
Położył małą w łóżeczku.
Odwrócił się i mnie zobaczył.
- Nie wiedziałem, że tu jesteś.
- I jednak sobie poradziłeś.- powiedziałam z uśmiechem, ignorując to co wcześniej powiedział.
Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
Gdy tylko przeszedł przez drzwi prowadzące do ogrodu, wiedziałam od razu co chciał zrobić.
- Nawet nie...
Nie zdążyłam nawet dokończyć, bo już byliśmy z basenie.
Byliśmy bardzo blisko siebie, właściwie nie było między nami luki.
Wpił się w moje usta i namiętnie mnie całował. Oddawałam pocałunki.
Shawn podciągnął moją koszulkę do góry.
- Zimno mi.- przerwałam mu.
- Dobrze, chodź.
Wróciliśmy do domu.
- Selly mam jeszcze jedną wieeeeelką prośbę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz