Siedzę w autobusie do Toronto.
Postanowiłem, że pomieszkam trochę u mojej matki chrzestnej. Mojej jedynej rodziny, nie licząc Joe.
Wcześniej oczywiście się pytałam jej o zgodę, od razu się zgodziła. Wiedziała jaki jest mój ojciec.
Cały czas myślałam o Shawnie. Tak po prostu go zostawiłam. Skrzywdziłam go jeszcze bardziej.
Ale teraz będzie mógł zacząć na nowo z kimś innym.
Dostałam sms-a. Szybko go otworzyłam.
Od: Shawny <3
Selena, proszę ciebie... Nie zostawiaj mnie w takiej sytuacji...
Czy coś robiłem źle?
Zraniłem ciebie?
Kocham cię... Na zawsze...
To ja to spieprzyłam Shawn! Ja! Tylko ja jestem temu winna.
Już od godziny jestem u cioci. Wszystko jej opowiedziałam.
Stwierdziła, że powinnam trochę się od tego odciąć, ale wyjaśnić wszystko chłopakowi.
Ale to nie jest takie proste...
Nie chcę go w to mieszać, wolę żeby był szczęśliwy, nawet beze mnie..
Następnego dnia wstałam w fatalnym nastroju. Moja twarz była opuchnięta od płaczu.
Wzięłam prysznic, ubrałam się i pomalowałam.
Dzisiaj pomogę cioci w jej sklepie odzieżowym.
Jechałyśmy autem i ciocia w skrócie próbowała wyjaśnić mi co, gdzie jest.
Już minęło nam 6 godzin pracy.
- Bardzo dobrze się spisałaś.
- Dziękuję ciociu, ale jeszcze dwie godziny tak?
- Myślałam, że zamknięty teraz i pójdziemy na jakieś zakupy co?
- Dobrze.
Tak bardzo nie chciałam nigdzie wychodzić, ale dla cioci to zrobię.
Shawn
Nie ma jej tylko jednego dnia, a ja już nie daję rady.
W domu jej nie ma, Joe nie ma pojęcia gdzie jest.
Demi i Van też nic nie wiedzą.
Nawet Justin i Chazz.
Zniknęła bez słowa?
Ale gdzieś musi być.
Znajdę ją.
Nie dam sobie bez niej rady.
Kocham ją i jest całym moim światem.
- Shawn, dalej wstawaj, Shawn...- czułem jak ktoś mnie szturcha.
Otworzyłem i zobaczyłem mamę.
- Co?
- Już 7.20, nie zdążysz do szkoły Shawn.
- Nigdzie nie idę.
- Jak to nie idziesz?
- Źle się czuję.
- Echh.. No dobrze. Jakby coś się działo to dzwoń.
- A co z Ann?
- Jadę do lekarza, więc zawiozę ją do babci. Będziemy tak za trzy godziny.
- Dobra.
Płakałem, tak płakałem.
Moja malutka Selly zniknęła.
Ale ja naprawdę nie odpuszczę, znajdę ją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz